ROMAN GRAF (1978, Szwajcaria) – po zdobyciu zawodu leśnika pracował jako dziennikarz i redaktor tygodnika. Studiował nauki o mediach i publicystykę w Wyższej Szkole Językoznawstwa Stosowanego (SAL) w Zurychu. Studia ukończył w Niemieckim Instytucie Literatury w Lipsku (DLL). Dłuższy czas żył Zurychu, Londynie, Grenoble, Wrocławiu i w Krakowie. Prowadził również warsztat pisania literackiego ze studentami germanistyki w Osijek (Chorwacja). Graf został wyróżniony różnymi nagrodami m.in. Nagrodą Literacką (za lirykę) Związku autorów i autorek szwajcarskich (AdS), Nagrodą Czasopisma "Entwürfe" (2004) oraz Nagrodą Studer/Ganz za swoją najnowszą powieść Herr Blanc. Stypendysta programu Homines Urbani w roku 2007. www.romangraf.chfot. Piotr Kaliński
Granie budzika Ma czarną czelnośćWybić dwiewiątą.Nowy dzień.Słowa, mlekoJeszcze się nie przejadło.W gebięZęby, Język,Próżna przestrzeń.Kto opłakujeOjczyznę?Albo dawne sławy:SrokaSłowo sroka,Zbyt ciasneW tym rewirze.Ciernie Nieme, nie maGniazda, nie zabija jużDzierzba. Bez bicia,Bez skrzydeł, pikuje;Bez słowa wRozdartej gębie.
Rzuciła jedynie ciche „Cześć!“, zaraz potem wzięła się do pracy i przez cały dzień nie odezwała się ni słowem. Zadawałem sobie pytanie, czy malując ścianę, nie chce przez przypadek zniknąć, bo robiła to w takim skupieniu. Wydawała się prowadzić ze ścianą cichą rozmowę; czule przeciągała po niej wałek, a ta lśniła, jakby chciała się jej przypodobać. Wydałem się zbędny. Wyszedłem na klatkę schodową i wyjrzałem na dziedziniec.Był tam kawałek niezabudowanego terenu. Stało tu parę drzew i choć od kilku tygodni było ciepło, nadal nie miały one liści. Czyżby padły ofiarą zimy lub spalin? Jasnozielone liście przykrywały za to zarośla. W błocie leżała stara, zardzewiała pralka; pozostałe śmieci wyglądały jak brudne kolorowe plamy. Ładny był tu tylko rudy kot wylegujący się w słońcu; gdy tylko jednak dostrzegł, że go obserwuję, wczołgał się znudzony w zarośla.