Wszyscy do czegoś przynależymy: do narodu, kraju, państwa, kultury, języka, miejsca, religii czy konkretnej społeczności. Przynależność ma wspólnotową naturę, jest czymś, co dzielimy z innymi ludźmi i bytami, czymś, co nas z nimi łączy, sprawiając, że przeżywamy świat nie tylko z własnej, pojedynczej perspektywy, ale także – z perspektywy wielości, której jesteśmy częścią. Mamy szczęście, kiedy możemy przynależeć do czegoś z własnej woli, w wyniku osobistego wyboru albo chociaż w zgodzie ze sobą: wtedy przynależność daje poczucie zakorzenienia, a to, co dzielimy z innymi, staje się szczególną wartością. Bywa niestety i tak, że przynależność zostaje nam narzucona, nie zależy od nas albo po prostu przypada nam w udziale: wtedy musimy dzielić los z ludzkimi oraz nieludzkimi istotami, z którymi wolelibyśmy nie mieć do czynienia, chcąc przynależeć do czegoś zupełnie innego. Często o tę pożądaną przynależność – o możliwość wyboru, do czego będziemy przynależeć – trzeba długo i wytrwale walczyć, wiele przy tym poświęcając, a nawet ponosząc ogromne straty. Widać to aż zanadto wyraźnie, kiedy patrzymy dziś na niezłomną walkę Ukraińców i Ukrainek.
Do czego przynależymy jako „Radar” – czasopismo literackie wydawane w trzech językach, redagowane przez Ukraińców, Niemców i Polaków, ilustrowane przez Białorusina, dostępne i czytane w wielu państwach przez ludzi należących do różnych kultur i społeczności? Do kogo lub czego należy literatura pisana w każdym z naszych krajów? Co dzielimy ze sobą jako Polacy, Ukraińcy, Niemcy, Austriacy czy Szwajcarzy? Czy wspólnie do czegoś należymy? Co wybraliśmy z tej przynależności, a co stało się po prostu naszym udziałem? Czy wywalczyliśmy sobie tę przynależność, czy została nam narzucona? Czy daje nam poczucie zakorzenienia, czy raczej stała się frustrującym ciężarem? Czy w ogóle możemy wybierać to, do czego chcielibyśmy przynależeć? Na jakich warunkach? Za jaką cenę?
Nowy numer „Radaru”, którego tematem są „warunki przynależności”, stawia właśnie takie pytania. Nie chodzi nam oczywiście o to, aby znaleźć na nie jednoznaczne i ostateczne odpowiedzi. Zależy nam bowiem przede wszystkim na tym, aby wspólnie – w gronie Niemców, Polaków i Ukraińców, we wszystkich trzech językach – zastanowić się nad tymi kwestiami i wzajemnie się wysłuchać. Tym, co na pewno wszystkich nas w „Radarze” łączy, jest wiara w szczególną wartość twórczości literackiej, dzięki której – oczywiście przy pomocy tłumaczy i tłumaczek – zawsze mamy szansę się porozumieć, znajdując to, co między nami wspólne. „Radar” istnieje właśnie po to, aby można było z tej szansy korzystać.
Patronem tego numeru jest Jerzy Giedroyc, założyciel i redaktor wydawanego w podparyskiej miejscowości Maisons-Laffitte czasopisma „Kultura” (1947–2000), które po II wojnie światowej, kiedy Polska znalazła się za żelazną kurtyną, dało wielu Polakom (ale też: Ukraińcom) możliwość uprawiania niezależnej twórczości i wolnego myślenia, a w ten sposób – mimo kulturowo-politycznej izolacji – zapewniło Polsce trwałą przynależność do Europy i Zachodu. To właśnie dzięki założonemu przez Giedroycia Instytutowi Literackiemu tacy autorzy jak Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz czy Gustaw Herling-Grudziński, pisarze zakazani we własnym kraju, mogli pozostać w kontakcie z polskimi – a następnie nawiązać kontakt z francusko-, niemiecko- czy anglojęzycznymi – czytelnikami. „Kultura” stanowi dla nas wzór czasopisma, które było czymś więcej niż – choćby najambitniejszym – miesięcznikiem, ponieważ w czasach komunistycznego totalitaryzmu stwarzało ludziom możliwość wyboru, do czego chcą przynależeć. Nawet jeśli trzeba było płacić za ten wybór wysoką cenę.
Publikujemy zatem w tym numerze „Radaru” teksty, które w taki czy inny sposób nawiązują do dziedzictwa Instytutu Literackiego i paryskiej „Kultury”. Kilka z nich mówi o tym dziedzictwie wprost, aby spojrzeć na nie z szerszej – i nie tylko polskiej, ale również: ukraińskiej, niemieckiej czy – po prostu – uniwersalnej perspektywy. Kilka kolejnych wraca do najbardziej znanych utworów, opublikowanych w „Kulturze”, aby twórczo z nich skorzystać – teksty te są „nowymi wersjami” tamtych dzieł. Nie mogło w tym numerze zabraknąć również tekstów w gatunku szczególnie ważnym dla „Kultury”, czyli – dzienników. „Radar” (nie tylko niniejszy numer) oraz Willę Decjusza, która go wydaje, łączy oczywiście z Giedroyciem i „Kulturą” bardzo wiele problemów czy tematów: kwestia stosunków polsko-ukraińskich, polsko-niemieckich oraz ukraińsko-niemieckich, dążenie do wolnej i zjednoczonej Europy, sprzeciw wobec nacjonalizmów i imperializmów, krytyka wszelkich ideologii, obrona demokratycznych wartości oraz praw człowieka, a także – ponad wszystko – wiara w wartość międzyludzkiego, międzynarodowego i międzykulturowego dialogu. Staraliśmy się, aby wszystkie teksty zamieszczone w tym numerze twórczo dialogowały z tradycją „Kultury”, która jest nam bliska.
W imieniu Redakcji
Paweł Łyżwiński