Eliza Kącka, Wczoraj byłaś zła na zielono, Karakter, Kraków 2024.
Cierpliwa podróż matki, która próbuje wkroczyć w świat swojej córki
Oto autobiograficzna powieść, która stawia ważne i często pomijane pytanie: czy rodzicielstwo to sztuka przygotowania dziecka do „normalnego życia”, czy polega ono raczej na odkrywaniu tego, co czyni dziecko wyjątkowym? Innymi słowy: czy rodzic powinien próbować jak najgłębiej wkroczyć w świat dziecka, czy raczej robić wszystko, aby to dziecko wkroczyło w świat rodzica?
Książka Elizy Kąckiej opowiada historię o wychowaniu dziecka w formie powieści kryminalnej. Czytelnik, podążając za narratorką, próbuje zrozumieć, jak radzić sobie z niecodziennymi zachowaniami córki, a przez większą część opowieści narratorka zaprasza nas do wspólnego zastanowienia się, na ile „neuroróżnorodne” jest jej dziecko (będące w spektrum autyzmu), a także czy należy to traktować jako powód do zmartwień, czy jako błogosławieństwo. Antagoniści – w tym czujna sąsiadka i surowa wychowawczyni w przedszkolu – zdecydowanie opowiadają się za normalizacją dziecka. Kącka jednak, wracając do własnego dzieciństwa i wyciągając lekcje z przeszłości, skłania się ku temu, by potrzeby dzieci – ale również zwierząt i roślin – darzyć taką samą wartością i szacunkiem co potrzeby dorosłych.
Książka Wczoraj byłaś zła na zielono to propozycja dla tłumacza, który lubi swobodne i kreatywne podejście do języka. Jest to pozycja, która przemówi do każdego, kto doświadczył rodzicielskiej nieporadności i choć przez chwilę zastanawiał się, czy nie może nie popełnia jakiegoś błędu.
Soren Gauger
Weronika Murek, Urodziny, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
Powieść grozy o aktorce zmagającej się z widmem przemijania
Urodziny to debiutancka powieść Weroniki Murek, cenionej dramatopisarki i autorki opowiadań oraz esejów. Książka, osadzona we współczesnej Warszawie, opowiada oniryczną, nasyconą czarnym humorem historię aktorki w średnim wieku, która zmaga się ze zmierzchem kariery i surrealistycznym nawiedzaniem przez duchy. Ta wielowarstwowa, łamiąca granice gatunków powieść twórczo eksperymentuje z klasycznymi konwencjami horroru, mieszając je z literacką opowieścią o twórczym wypaleniu, wytrzymałości psychicznej, starzeniu się, śmiertelności oraz bolesnym doświadczeniu wykluczenia ze społeczeństwa i miejsca pracy.
Główną bohaterkę, Jagę, poznajemy, kiedy wraca do mieszkania i zauważa, że „coś się zmieniło”. Najbardziej niepokojąca jest to, że przed jej domem stoi nieznajoma kobieta, która zwiastuje początek dziwnego – choć być może tylko wyobrażonego - wtargnięcia obcych w życie Jagi. W międzyczasie jej życie zawodowe rozpada się na kawałki. Grając wyłącznie drugoplanowe role, podczas gdy młodsze aktorki znajdują się w centrum uwagi, Jaga czuje się coraz bardziej bezsilna, zimna i pozbawiona życia – tak jak marionetki, które kochała w dzieciństwie, i duchy, które teraz ją nawiedzają.
Choć Murek wykorzystuje tradycyjny gotycki trop nawiedzonego domu, to nadaje mu unikalny twist, czyniąc z niego przekonującą metaforę, która opowiada głębszą historię o współistnieniu z naszymi własnymi duchami. Powieść pozostawia czytelnika w niepewności, czy duchy są prawdziwe, czy są tylko wytworami wyobraźni (urojeniami, halucynacjami czy wspomnieniami), snując przy tym aktualną opowieść o tym, jak ciągła praca, presja społeczna oraz nieprzepracowana żałoba mogą niszczyć zdrowie psychiczne.
Scotia Gilroy
Paweł Rzewuski, Krzywda, ArtRage, Warszawa 2025.
Labirynt mrocznych i baśniowych opowieści ukazujących współczesne lęki.
Obiegowa opinia wydaje się głosić, że powieściopisarz, który chce jakoś odpowiedzieć na nasze niespokojne i niepokojące czasy, musi wprost odnieść się do całego ich politycznego, ekologicznego i społecznego chaosu. Co oznacza, że na pierwszy rzut oka nie może być pod tym kątem bardziej niestosownej książki niż ironicznie barokowa, szkatułkowa powieść Pawła Rzewuskiego, pełna różnobarwnego zamętu oraz baśniowych stworów.
Mimo to – choć książka jest osadzona w odległym czasie i miejscu – niepokoje ukazane w Krzywdzie (tytuł pochodzi od nazwy herbu szlacheckiego rodziny głównego bohatera) są stanowczo niepokojami dwudziestego pierwszego wieku: masowa zagłada zwierząt czy nagłe wymieranie drzew, poczucie zaburzenia rytmu przyrody, beztrosko sprośne zachowanie szlachciców wobec służących i panien, lubieżne rozpasanie duchowieństwa, niemożność porozumienia między płciami czy rozkład polityki narodowej, który wydaje się współgrać z katastrofą środowiskową. Czy tych, którzy nieopatrznie zabłądzą do lasu, rozszarpuje rozwścieczony niedźwiedź czy może wilkołak? Czy bracia Giedkowie naprawdę zostali opętani przez diabła?
Rzewuski odsłania tajemnice stopniowo, konsekwentnie dążąc do celu. I choć język Krzywdy jest żartobliwie anachroniczny, a sceneria dość odległa, większość obcojęzycznych czytelników powinna być zaskoczona, jak bardzo aktualna i wciągająca jest ta siedemnastowieczna igraszka.
Soren Gauger
Katarzyna Sobczuk, Mała empiria, Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2024.
Pełen czułego humoru zbiór drobnych olśnień, będących zapisem tej granicznej przestrzeni, jaką jest „wiek średni”.
Mała empiria Katarzyny Sobczuk to liryczny i dyskretnie poruszający zbiór mikro esejów, w których autorka zastanawia się nad emocjonalnym wymiarem wczesnej starości oraz subtelnościami życia w średnim wieku. Sobczuk nie proponuje tradycyjnej narracji, lecz przedstawia fragmentaryczną mozaikę intymnych obserwacji odnoszących się do codziennych czynności i ulotnych momentów: wysyłania życzeń urodzinowych do dalekiego krewnego, karmienia ptaków z kuchennego okna czy zatrzymania się nad chwastem kiełkującym między kostkami brukowymi. Takie drobne czynności stają się pretekstem do głębszych refleksji na temat czasu, pamięci oraz zmian w poczuciu tożsamości, które następują wraz z wiekiem.
Język książki jest minimalistyczny i elegancki, unika ozdobników, a jednocześnie zaprasza czytelników do przestrzeni cichego rozumienia. Ton Sobczuk jest jednocześnie ciepły i melancholijny, naznaczony filozoficzną ciekawością i przebłyskami sarkastycznego humoru. Nie popadając w nadmierną abstrakcję ani analityczność, jej proza oddaje emocjonalne niuanse bycia zarazem rodzicem i dzieckiem, obserwowania zmian we własnym ciele i relacjach oraz życia w świecie, który uparcie trwa, nawet gdy niektóre aspekty życia zaczynają zwalniać lub zanikać.
Mała empiria spodoba się czytelnikom zainteresowanym literaturą faktu i autofikcją, a zwłaszcza tym, których interesują intymne aspekty życia rodzinnego, psychologia starzenia się i bogactwo codziennych doświadczeń. W kontekście odrodzenia literatury non-fiction zbiór ten wyróżnia się zwięzłością, filozoficzną głębią i stylistyczną równowagą.
Kate Webster
Ziemowit Szczerek, Koniec światów, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
W głąb, na marginesie i pomiędzy światami. Dziennik z podróży po europejskich pograniczach
Ziemowit Szczerek tłumaczył na polski Huntera S. Thompsona, a echa dziennikarstwa gonzo powracają wielokrotnie w dziewięciu obszernych rozdziałach tej relacji z podróży. Szczerek wędruje po takich krajach jak Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Bułgaria, Ukraina i wreszcie Polska, zgłębiając niuanse peryferii, tej granicznej Europy balansującej między Wschodem a Zachodem. Ton opowieści jest gawędziarski i zawadiacki, ale autor ma głęboką świadomość przeplatających się historii odwiedzanych krajów, ich specyfiki politycznej i niełatwej teraźniejszości, często komplikowanej przez ogromne diaspory. W jego stylu jest pewna wyzywająca lekkość, która nie umniejsza głębi jego wiedzy i powagi jego myślenia.
Mieszkając w samochodzie i biesiadując z lokalsami, Szczerek z bliska przygląda się zawirowaniom związanym z przemianami politycznymi, gospodarczymi i społecznymi, a także różnorodnym, często rozbieżnym wyobrażeniom o Europie i tożsamości. Książka porusza cały szereg różnych kwestii: od konfliktów zbrojnych w różnych przygranicznych terenach po rzeczywistość kryzysu migracyjnego, od idei „słowiańskości” po pytanie, w jaki sposób miejska przestrzeń i architektura odzwierciedla sytuację społeczną. Autora interesują przede wszystkim dwie siły, które jego zdaniem kształtują Europę – czyli Rosja i Niemcy – oraz ich ogromny wpływ kulturowy i polityczny.
Jest to reportaż z życia codziennego napędzany autentycznym zainteresowaniem płynnością pogranicza. Koniec światów spodoba się każdemu, kto jest zainteresowany złożonością społeczną wykraczającą poza medialne nagłówki.
Marta Dziurosz