WYDAWCA: STOWARZYSZENIE WILLA DECJUSZA & INSTYTUT KULTURY WILLA DECJUSZA
AAA
PL DE UA
Wiersze

Czy wszystko jest poezją?

– Bo przecież wystarczyłoby wciskać enter, zamiast stawiać kropkę na końcu zdania - powiedział główny księgowy w Delloite do swoich podwładnych

Dzięki temu moglibyśmy pisać wiersze takie jak: "Sprawozdanie finansowe 
Wedel Sp. z o.o." albo "Raport Trendy Technologiczne 2023"  

Żeby je przeczytać trzeba by założyć konto na naszej stronie i wysłać jednorazowy kod uwierzytelniający 

Subskrybenci naszej oferty poetyckiej uznaliby ten drugi za słaby. Zresztą posłuchajcie sami:

Wszechświat internetu
Miejsce interakcji z klientem
to tu budujemy lojalność zaangażowanie testujemy nowe pomysły 

Zero wątpliwości, pytań egzystencjalnych, z góry wiadomo że autor utożsamia się z podmiotem lirycznym 

Ktoś mógłby pomyśleć, że odnaleźlibyśmy się nisko uniżeni, u stóp dyktatora, piszący wiersze o jego boskości 

Nade wszystko pisząc w ten sposób nie moglibyśmy dojrzeć doskonałości okręgu w locie myszołowa krążącego nad swoją ofiarą

 

Lubiłem Wisłę

i to jak przed burzą jej fale układały się w małe kożuchy
na brzegu nie było wtedy nikogo stałem sam z rodziną dzików
przygotowaną do odstrzału w następnym tygodniu 

Lubiłem bolenie, karasie, ukleje i inne ryby, które znałem przecież tylko z 
bo nigdy bym ich nie rozpoznał wpatrując się w tą zieloną breję 

Potem przypatrywałem się szczurom, którym z pysków wystawały ości
Liczyłem czy wystarczy by zbudować z nich mały, pochyły Taj Mahal 

Czy płynęli nią wikingowie? Tego nie wiem. Ale wiem kto 
Pozerzy udający piratów, śpiewający wieczorami szanty i pijani kajakarze
Możliwe, że byłem jednym z nich 

Wzruszała mnie opowieść o ojcu-płetwonurku, który odnalazł czaszkę szukając syna
Ale ta należała do kogoś innego
Albo o inżynierze Kierbedziu, który usiadł wiosną na swoim moście chcąc udowodnić
Że nie zabiorą go roztopy 

Lubiłem Wisłę nawet gdy zapadały się nam kalosze
Gdy dalej musieliśmy iść boso

 

Lubiłem Narew 

Nurkowałem w zarośla pewnie jak rybitwa celująca w śmietnik
Schodziłem do wody jak haczyk na końcu wędki
Delikatnie wynurzałem głowę obserwując ruchy nieprzyjaznych wojsk

  

Kot, który przeżył

Dla jasności: nie lubię kotów.
Po pół godzinie z jednym
mam łzawiące oczy, świst w gardle,
kapitulację oskrzeli.

Ale z tym byłoby inaczej.

Około roku 1740
był już kotem dojrzałym, może nawet dworskim,
kiedy paryscy czeladnicy drukarscy
łapali koty burżujów,
sądzili je i wieszali dla uciechy.

Ten musiał się jakoś wywinąć.
Pewnie wskoczył do worka z węglem,
żeby udawać dachowca.
Ulicznym kocurom, na pocieszenie,
podsunął mydło marsylskie i wiadro wody.

Od tej pory pilnował się bardziej.
Nie zdradzał pochodzenia.
Nigdy nie wspominał
o wielkich kotach Azji
i tych, które patrzyły z wysokości
na Egipt faraonów.

Rewolucję przyjął bez wzruszeń.
Na właściciela wybrał Philippe’a Égalité,
bo obaj cenili zmianę stron,
choć człowieka doprowadziła ona na szafot.

Z Napoleonem objechał Europę.
Słyszał modlitwy i kaszel
we wszystkich językach świata,
by potem powiedzieć,
że od każdego z litewskich powiatów
woli dobrze zaopatrzoną spiżarnię.

W Wiedniu wpatrywał się pilnie w mapę kontynentu,
pod stołem jedząc szynkę z ręki Talleyranda.

Dwieście lat później zagrałby go DiCaprio.
Może i dostałby za to Oscara, ale nie umiał oddać
rozkoszy, z jaką siedzi się za kaflowym piecem,
i obojętności, z jaką pazur rozpruwa kolejną mysz.

 

Film poetycki 

Film poetycki to gatunek stawiający na nastrój, metaforę i wizualną lirykę, odchodzący od klasycznej narracji na rzecz płynnych obrazów, nieliniowego montażu i strumienia świadomości. Charakteryzuje się celebracją codzienności, spokojnym tempem i głębokim ładunkiem emocjonalnym, często odrzucając dramaturgię na rzecz celebracji chwili.

Wikipedia

Mało kto narobił mi tyle problemów
co twórcy filmów poetyckich.

Kiedy mówiłem, że piszę wiersze,
ludzie myśleli, że chodzę w żółtej kamizelce jak Werter,
że jestem samobójcą wsłuchanym w szum sosen,
świętym idiotą udającym przydrożną kapliczkę.

Gorsza etykieta to tylko
„poeta przed debiutem”,
czyli prawdopodobnie bezdomny.

To jeszcze uchodzi, jeśli ma się szesnaście lat,
mleko pod nosem i nieskończoną erekcję.
Wtedy ludzie akceptują twoją niepokorność.
Po trzydziestce lepiej zostać
prawicowym moralistą
szukającym sensu w cieniu gotyckiej katedry.

Tymczasem mnie w poezji interesowały 

świst siekiery (leci w zwolnionym tempie, robi drugi obrót wokół Ziemi)
Eksplozje bomb wysadzających zamki w sercach niedowiarków
Albo Jezus schodzący z krzyża, by wymordować całą Galileę
To wszystko w poezji nie wymaga budżetu, planów zdjęciowych i dubli. 

Dostaliśmy wolność większą niż jakikolwiek filmowiec i kompletnie nie umiemy z niej korzystać.


Klątwa Canaletta 

To dość zabawne, że Bernardo Belloto zwany Canalettem
Porządnie namalował tylko dwa miasta: Warszawę i Drezno
Oba zrównane z ziemią podczas wojny 

Oba były też odbudowywane na podstawie jego obrazów
Jednak gdy patrzę na Widok Warszawy od strony Pragi (1770)
Albo ulicę Miodową (1777) to przecież gołym okiem widzę
Czego włoski malarz nam oszczędził

Warto mieć to na uwadzę, gdy będziemy się brać za kolejną odbudowę.

Do góry
Drukuj
Mail

Rojewski Jan [autor]

Jan Rojewski – ur. 1994, dziennikarz, pisarz, menedżer mediów. Autor tomów „Ikonoklazm” (nominacja do Nagrody Gdynia) i „Ocalałe 2030” (nominacja do nagrody Silesius). Publikował m.in w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Onecie”, „Wirtualnej Polsce”. Od lat związany z tygodnikami „Angora” i „Polityka”.